Komisja Episkopatu Polski ds. Misji

Menu

18 lutego 2014

Wiadomości z serca Afryki – Republika Środkowoafrykańska

 

fot.A.Styruła

Bouar, Republika Środkowoafrykańska

 Komisja Misyjna Episkopatu Polski ds. Misji jest w ciągłym kontakcie z naszymi misjonarzami i misjonarkami przebywającymi w Republice Środkowoafrykańskiej. Od soboty radość zapanowała w miejscowości Bouar, ponieważ dotarły tam wojska francuskie. Jednakże obserwuje się ciągłą migrację ludności do sąsiednich krajów. 

 Brat Robert Wieczorek pisze - Każdy większy ubytek ludności zawsze jest krokiem do tyłu w procesie rozwoju państwa. Tu nie chodzi jedynie o masową ewakuację obcokrajowców, ale i krwotok części rodzimej populacji RCA. Na wyjazd decydują się urodzeni na miejscu muzułmańscy obywatele tego i tak quasi bezludnego państwa. Niegdyś gwarne dzielnice muzułmańskie, teraz zieją podwójną pustką: nie mają już mieszkańców, a ich domy ogołocone z dachów straszą oczodołami po oknach i drzwiach. W pobliskiej Bocaranga blachy na domach już dawno zniknęły, a szabrownicy wzięli się za więźbę dachową i stolarkę. Gdy przed tygodniem w Bozoum, naszym mieście wojewódzkim, doszło do starć między Misca strzegącymi dzielnicy muzułmańskiej, a anti-balaka ostrzącymi sobie nań apetyt, muzułmanie skapitulowali. Całe dwa i pół tysiąca ludzi wyjechało do Czadu. Z ośmiotysięcznej społeczności islamskiej w Bossangoa ostało się ich raptem tysiąc, z trzech tysięcy w Mbaiki, kilkadziesiąt osób, a z samego Bangui wyemigrowało już 75%. Nie brakuje komentarzy oceniających ten proces, jako tragiczny w konsekwencjach dla ekonomii i demografii tego kraju w powijakach: muzułmanie do tej pory trzymali w swych rękach 90% transportu i handlu w Republice Środkowoafrykańskiej. Są inni, którzy pocieszają, że ten nagły wyjazd nie może być czymś na stałe. Jak się nieco uspokoi, to wrócą. Gdzie życie w wielokulturowych i wieloetnicznych wspólnot funkcjonowało bez napięć, różnice etniczne i religijne przemieniają się pod wpływem manifestacyjnie użytej przemocy w podział na wrogów i przyjaciół. Podziały etniczne i religijne nie są przyczyną konfliktu, ale tylko go intensyfikują – konkluduje brat Robert Wieczorek. 

 Siostra MariaTeresa Struska, Pasterzanka z Bouar dodaje – Zanim sytuacja się tu unormalizuje, to jeszcze trochę wody upłynie, ale póki co, to mamy koniec wojny, przynajmniej tej z Seleka, teraz zostaje wciąż bolesny i napięty problem muzułmanów, którzy zmuszeni są uciekać do Kamerunu, ale to już konsekwencje tego wszystkiego, co dzieło się przez ponad rok. Jesteśmy bezpieczni w Bouar! Dziś ks. Mirek Gucwa i s. Renia Grzegorczyk pojechali na północ przez Bocaranga  do Ndim i Ngaundaye i w niedzielę wracając, zabiorą nasze siostry Pasterzanki i Ewelinę z Ngaoundaye do Bouar na jakiś czas, żeby mogły trochę odpocząć po ostatnich przejściach, które były tam wyjątkowo trudne.

 

O. Kazimierz Szymczycha SVD

Sekretarz Komisji Episkopatu Polski ds.Misji

Delegat ds. Misjonarzy

Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies .| Zrozumiałem i akceptuję.
40 0.070561170578003