6 mar

Misjonarz na Post: misjonarze potrzebują naszej modlitwy

Wielki Post jest czasem pokuty, w którym jesteśmy zachęceni do praktykowania postu, jałmużny i modlitwy. To właśnie te doświadczenia przygotowują nas do godnego przeżycia świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

Polscy misjonarze i misjonarki są na pierwszej linii ognia ewangelizacji. To właśnie oni docierają do ludzi, pokazują im siebie, swoją wiarę, a niekiedy pozwalają, by się z nich śmiano. Czasami jest im ciężko. Dlatego powstała akcja „Misjonarz na Post”.

Misje nie są łatwe

Ewangelizacja ludzi, którzy żyją w obcej kulturze i systemie wartości, zawsze będzie wiązać się z trudnościami. Wielu misjonarzy przeżywa czasami kryzys związany nie tyle z działalnością misyjną ale brakiem czasu czy w ogóle kondycją fizyczną. Dlatego powstała akcja „Misjonarz na Post”. Łączy się ona z tym niezwykłym okresem Wielkiego Postu poprzez intencję jego przeżywania. W inicjatywie tej, która w tym roku wystartowała już po raz szósty, można wylosować misjonarza i ofiarować za niego swój post, cierpienie bądź po prostu się za niego pomodlić. O efektywności tego typu duchowego wsparcia świadczą słowa wielu świętych, jak chociażby świętej Faustyny, która zapisała słowa samego Jezusa: „Jedna jest cena, za którą się kupuje dusze — a tą jest cierpienie złączone z cierpieniem moim na krzyżu (Dz 324)”.

Misje na Tajwanie

O. Andrzej Kołacz SVD jest misjonarzem werbistą, posługującym już od ponad 30 lat na Tajwanie. To właśnie jego wylosował bp Artur Miziński podczas konferencji prasowej w Warszawie wprowadzającej w tematykę akcji „Misjonarz na Post”. Ojciec Andrzej urodził się w Bydgoszczy w 1956 r. Pracuje teraz na terenie diecezji Chiayi i jest przełożonym większej wspólnoty werbistów w tym mieście. Jego misja zaczęła się jeszcze w październiku 1981 r., kiedy przybył na Tajwan po raz pierwszy. – Najpierw musiałem nauczyć się języka chińskiego (mandaryńskiego), w związku z czym uczęszczałem na kurs językowy na Uniwersytecie Fu Jen w Tajpej, trwający dwa lata. Potem odbyłem roczną praktykę OTP w parafii w Chuchi, wiosce położonej ok. 20 km od naszego domu misyjnego w Chiayi – mówi ojciec Adnrzej. – To było cenne doświadczenie przebywania wśród Tajwańczyków – dodaje. Potem na chwilę wyjechał do Polski, by odbyć studia teologiczne w Misyjnym Seminarium Księży Werbistów w Pieniężnie. Gdy wrócił na Tajwan, był wikarym w parafii św. Józefa Robotnika w Chiayi, gdzie znajdują się relikwie chińskiego kardynała-werbisty, o. Thomasa Tien Ken-sina. Po roku pracy znów zmienił miejsce posługi na Tefuye i był proboszczem tamtejszej parafii przez osiem lat. W sumie spędził wtedy przeszło 10 lat z „ludźmi gór”. O tym okresie o. Kołacz mówi: – Mieszkańcy gór mają swój język i swoje tradycje, ale czują się niedowartościowani, zagubieni. Kultura tajwańska jakby ich wchłaniała, a oni coraz bardziej tracą swoją tożsamość i kulturę. Odbija się to na ich sposobie życia, wpływa na ich postrzeganie wartości. Pojawił się problem alkoholizmu. Jest część osób, które próbują się odnaleźć, ale są też tacy, którzy zrezygnowali i pogubili się – mówi. Największym wyzwaniem dla ojca Andrzeja było to, by być z tymi ludźmi i regularnie się z nimi spotykać. Bywało czasami tak, że choć o. Andrzej jechał na spotkanie 30 kilometrów, nikt na nim nie pojawiał. Ale to nie zniechęcało o. Kołacza. Po czasie wspomina: – Ważne jest, aby robić to, co się mówi. Chodzi o przykład, o bycie świadkiem. Może zachowanie takie a nie inne, sprawi, że młody człowiek zastanowi się, np. dlaczego ten ksiądz przyjeżdża, skoro i tak nikt nie przychodzi na spotkanie? I rzeczywiście z czasem, po trosze, ludzie zaczęli przychodzić. Trzeba mieć nadzieję, że ziarenko wpadnie w ziemię – mówi o. Andrzej dodając, że to nie ci ludzie zostali posłani, lecz właśnie on. Potem bydgoski werbista został ekonomem tajwańskiego dystryktu werbistów, co oznaczało, że odpowiadał za wielu współbraci, nawet tych wiekowych. Dzisiaj o. Andrzej wciąż pełni tę posługę.  

Gdy o. Andrzej dowiedział się, że wylosował go bp Artur Miziński, Sekretarz Generalny KEP, bardzo się ucieszył i polecił się modlitwie nie tylko bp. Mizińskiego, ale także wszystkich, którzy będą o nim pamiętali. Praca na misji wymaga wciąż wielkiego zaangażowania i energii, którą misjonarz musi mieć.

Każdy duchowy gest się liczy

W akcji „Misjonarz na Post” udział wziąć może każdy, bez względu na wiek, zasobność portfela czy miejsce zamieszkania. Akcja jest uniwersalna, a duchowego wsparcia misjonarzy podejmują się osoby mieszkające nawet poza granicami Polski. – Dla mnie modlitwa za polskich misjonarzy jest moim duchowym obowiązkiem. Sama nie mogę pojechać na misje, ale przecież mogę się za nie modlić. Wiem, że ta modlitwa jest bardzo potrzebna – mówi jedna z uczestniczek akcji. 

Wszystko co trzeba zrobić, aby wziąć udział w akcji, to wejść na stronę www.misjonarznapost.pl i wypełnić krótki formularz, podając jedynie nasze imię, nazwisko i adres e-mail, na który przyjdzie informacja z danymi wylosowanego misjonarza. Każdy indywidualnie wybiera formę duchowego wspierania przypisanego do siebie misjonarza lub misjonarki.

Partnerami akcji są redakcje katolickie takie jak: Gość Niedzielny, deon.pl, Aleteia, wiara.pl, Papieskie Dzieła Misyjne, Tygodnik Idziemy, Tygodnik Niedziela, Radio Maryja, Radio Jasna Góra, „Misyjne Drogi”, misyjne.pl a także polskie środowiska misyjne.

Misyjne.pl/zk


Znajdź nas


Komisja Episkopatu Polski
ds. Misji


ul. Byszewska 1
skr. poczt. 112
03-729 Warszawa 4

tel. +48 22 679 32 35
[email protected]

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
124 0.13777303695679