25 paź

Nowe i lepsze wiadomosci z Kaga Bandoro

JEZU, UFAM TOBIE!

Pusto i cicho. Taka rzeczywistość przywitała mnie w poniedziałek, 17 października, kiedy dotarłem do domu przy katedrze. Alejka prowadząca obok mojego domu w stronę naszej przychodni, liceum i centrum formacyjnego, na której od kilku lat było gwarno i pełno, bo stała się ona miejscem niezorganizowanego dość dużego targowiska, teraz zupełnie pusta, ze śladami spalonych miejsc sprzedaży. Dalej, w centrum, kilka domów spalonych, ze stopionymi blachami dachu, inne wypróżnione z mebli, z instalacji elektrycznej, w środku na placu resztki zniszczonego wielkiego plastykowego zbiornika wody, który służył kilku tysiącom ludzi…

Już z lądującego samolotu widziałem większą część obozu uciekinierów doszczętnie spaloną, a nieco później, w orszaku z prezydentem państwa, który pieszo wizytował nowe obozowisko przy bazie wojskowej ONZ, a następnie szpital i nasz teren parafii i biskupstwa (nawet moje mieszkanie), oglądałem spalone domy w kilku dzielnicach po stronie katedry.

W moim mieszkaniu obraz po złodziejach: puste szafy, wiele rzeczy, szczególnie dokumenty, broszury, ksiązki, nawet biblie, wyrzucone z kartonów na podłodze… Później odnajdę prawie wszystko z mojej odzieży, także stroje i sprzęty liturgiczne, praktycznie w komplecie, a nawet drukarkę i aparaty do sieci internetowej. Te ostatnie aparaty były w dużej walizce, którą odnaleziono za budynkiem liceum. Z informacji wynika, że złodziejami są zwłaszcza młodzi ludzie, którzy kręcą się koło misji, a którzy po odejściu atakujących ludzi z Seleka sami weszli do naszych pomieszczeń i zabierali, co uznali za wartościowe. … Przekrętnie zaproponowali nawet usługi pilnowania domów!  To oni, w sytuacji nieobecności księży, schronionych w bazie wojskowej, weszli przemocą do biura księgowej, gdzie skradli pieniądze i komputer, do niektórych pokoi gościnnych, do magazynu z paliwem a nawet wyciągali dyskretnie rzeczy złożone w jadalni, która stała się wielkim składem różnych przedmiotów, także innych osób spoza misji.

Po czwartkowym spotkaniu z prezydentem w Bangui, gdzie towarzyszyli mi trzej współbracia biskupi, i gdzie mogłem przedłożyć nasz diecezjalny memoriał i skomentować środowe wydarzenia w Kaga Bandoro (12 X), a następnie także z odpowiedzialnym za misje Narodów Zjednoczonych w RŚA, teraz był nam dane spotkać się w Kaga Bandoro, gdzie przybyliśmy tym samym samolotem. W rozmowie prezydent przyznał, że podjęto decyzję jego przyjazdu do Kaga Bandoro w czwartek wieczorem, po naszym spotkaniu!...

Był w Bandoro około 6 godzin, po wizytach miejsc przyjmując i wysłuchując licznych przedstawicieli grup społecznych i religijnych. Pozdrawiając go przed powrotem do stolicy, powiedziałem mu: „Przyjechał Pan tutaj, aby zobaczyć i usłyszeć. Widział Pan i usłyszał niemało. Teraz potrzeba koniecznie działać!”, podkreślając ostatnie słowa mocnym uściskiem jego ręki.

Nieporządek w biurze i sypialni nie pozwoliły mi tam zamieszkać, co więcej, drzwi do mojego mieszkania zostały zepsute, wiec ulokowałem się w domu sióstr, które wyjechały kilka dni po ataku do sąsiedniej misji, w Dekoa, 85 km stad; mieszkam zatem znowu w tym samym miejscu, w dwóch pokojach, gdzie byłem przez dwa lata.

Nazajutrz, we wtorek, świętowaliśmy Ewangelistę świętego Łukasza. Ze Słowa Bożego z modlitwy w ciągu dnia, przyjmuję w naszych aktualnych sytuacjach wskazanie i radę świętego Pawła daną Tymoteuszowi: 

„Z mocą Boga, weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii (2 Tm 1,8b).

Kilku kapłanów, którzy przeżyli tutaj niemało chwil grozy, mogło kilka dni temu wyjechać na jakiś czas do stolicy. Pozostało ze mną dwóch kapłanów; wikariusz generalny, który teraz często uczestniczy w spotkaniach organizacji ONZ i ONG, oraz drugi ksiądz, odpowiedzialny za komisję sprawiedliwości i pokoju, a także za dialog międzyreligijny…

Nasze bezpieczeństwo jest zapewnione przez wzmocnione posterunki żołnierzy ONZ, szczególnie przez Burundyjczyków, którzy rozłożyli swój namiot w ogródku i niejako pilnują mnie w domu, gdzie teraz jestem.

Ufamy, ze powoli sytuacje się poprawią. Dobrym tego znakiem będzie z pewnością powrót dzieci do szkoły! Na razie z tej strony, w moim sąsiedztwie, gdzie jest katolicka szkoła podstawowa, także wielka cisza.

Dzisiaj w niedzielę, podjęliśmy odprawianie mszy świętej w kościele katedralnym. - Przez ubiegły tydzień odprawialiśmy w oratorium probostwa.

W kazaniu podjąłem tematy, które nas dotyczą: Źródłem zła, które na nas spadło są niewątpliwie podziały wśród nas, odrzucenie drugich ludzi, którzy są inni niż my, złe ocenianie innych, złe mówienie o drugich, kłamstwa i oszczerstwa wzajemne… Osądzamy siebie jako dobrych i sprawiedliwych, a innych jako złych!...  Bóg tak nie osądza. On wysłuchuje szczerych słów człowieka pokornego, który uznaje swoje grzechy. Jemu chcemy zawsze zaufać, bo tylko On może nas wydobyć z dołu, w który wpadliśmy.

Bratersko, z serca, dziękuję każdemu i każdej z Was za wsparcie modlitewne i akty pokutne ofiarowane w naszych intencjach, szczególnie w tym trudnym i bolesnym dla nas czasie misji. Także za wyrażenia jedności i życzliwości, w waszych tekstach przesłanych pocztą elektroniczną. Ufam, ze będę mógł w najbliższym dniach wysłać ten list do Was.

Błogosławię z serca i pozdrawiam: Pan niech obdarza Was pokojem!

Wasz brat Zbigniew Tadeusz Kusy z Kaga Bandoro


Znajdź nas


Komisja Episkopatu Polski
ds. Misji


ul. Byszewska 1
skr. poczt. 112
03-729 Warszawa 4

tel. +48 22 679 32 35
km@misje.pl

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
125 0.11314082145691