16 Maj

TU PRZYGOTOWUJĄ SIĘ MISJONARZE

Warszawski Targówek. Mała uliczka Byszewska, a przy niej duży, czteropiętrowy budynek z napisem: Centrum Formacji Misyjnej. Tutaj do wyjazdu „w dalekie strony” od września przygotowuje się 35 osób. Przez 30 lat formowało się tu już około tysiąca misjonarzy.

 

To właśnie w tym roku, 30 maja, będziemy dziękować Bogu za to wspaniałe miejsce zachwytu darem „powołania w powołaniu”. Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie świętuje w tym roku perłowy jubileusz: 30-lecie istnienia i posługiwania Kościołowi Powszechnemu, przygotowując misjonarzy i misjonarki, do wypełnienia misyjnego dzieła Jezusa: „idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” (Mk 16,15) - „…śmiało, na głos, bez lęków, w każdym czasie i miejscu, także pod prąd”  (EG 259). 

Duch i intelekt

– Przez te wszystkie lata różnie wyglądało przygotowanie misjonarzy. Początkowo były to tylko rekolekcje w Pieniężnie przed wyjazdem na kursy językowe do Francji czy Belgii. Później przyszli misjonarze mieszkając w różnych miejscach Warszawy dojeżdżali na zajęcia do Centrum. Dopiero w następnych latach możliwe było ich zamieszkanie na miejscu – wyjaśnia werbista, o. Kazimierz Szymczycha SVD, wieloletni misjonarz w Republice Demokratycznej Konga, a obecnie sekretarz Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

rok formacyjny 86/87

Czas przeżywany w Centrum Formacji Misyjnej jest w głównej mierze czasem na pogłębienie życia duchowego. – Nasz program formacyjny dzielimy zasadniczo na dwie główne części: duchową i intelektualną. Obie są bardzo ważne – mówi ks. Jan Fecko, dyrektor Centrum Formacji Misyjnej (CFM). – Lata spędzone w Afryce pokazują, że aby dobrze posługiwać na misjach niezbędna jest znajomość języków, w tym również lokalnych oraz kultury i obyczajów kraju, do którego się jedzie. Jednak podstawą jest dobre uformowanie wewnętrzne, duchowe, bo bez tego misjonarz nie będzie prawdziwym świadkiem Chrystusa – wyjaśnia misjonarz z Górnej Wolty (obecnie Burkina Faso) i Wybrzeża Kości Słoniowej. Duży wysiłek dziewięciomiesięcznego kursu położony jest również na naukę języka. Nie brakuje jednak i zajęć z misjologii, dialogu międzyreligijnego i kulturoznawstwa oraz  medycyny tropikalnej. Centrum jako takie nie wysyła misjonarzy, ale pełni rolę służebną. Pomagamy tym, którzy chcą wyjechać. Stwarzamy warunki formacji, ale również służymy pomocą w kontaktach z biskupami krajów misyjnych, pośredniczymy w przygotowaniach projektów i wspieramy finansowo misjonarzy – wylicza ks. Jan Fecko. W Centrum często zatrzymują się również misjonarze krótko przed wylotem na misje lub tuż po przyjeździe. 

To działa

spotkanie z św. Janem Pawłem II - rok formacyjny 2000/2001

Przez formację w CFM przeszło już około tysiąca osób. Wszyscy zgodnie potwierdzają, że czas spędzony w tym misyjnym domu był dla nich bardzo ważny. – Bardzo sobie ceniłem codzienne spotykania z różnymi misjonarzami – przyznaje ks. Tomasz Pyś pochodzący z diecezji przemyskiej, a od trzech lat pracujący w Kazachstanie. – W centrum doświadczyłem innego sposobu życia niż normalnie na plebanii. Możliwość współtworzenia wspólnoty z tak wieloma osobami bardzo mnie ubogacała. Uczyłem się działania we wspólnocie, co później, już w Kazachstanie, to procentuje większą otwartością wobec drugiego człowieka – wymienia misjonarz. Oprócz personalnych kontaktów, które wciąż podtrzymuje przez internet, ks. Tomasz ceni sobie również i inne wartości. – Podczas zajęć mieliśmy m.in. wykłady o islamie i kontaktach międzyreligijnych, z którymi mam do czynienia teraz właściwie codziennie. To były bardzo interesujące i przydatne rzeczy. Oprócz bardzo intensywnej nauki języka, co jest rzeczą niezwykle ważną, niezbędny dla mnie był również ten czas pod względem

rok formacyjny 2003/2004

duchowym. Wspólne Msze św., brewiarz, adoracje umocniły mnie wewnętrznie, jeszcze raz poukładały tak ważną hierarchię wartości – dzieli się ks. Tomasz Puś, który posługuje w sanktuarium w Oziornoje.

Podobnie mówi ks. Marcin Rumik, który drugi rok pracuje wśród Eskimosów w Północnej Kanadzie. – W Centrum moje horyzonty misyjne bardzo się poszerzyły. Spojrzenie na pracę misyjną, dzięki możliwości spotkania wielu misjonarzy z różnych stron świata, stało się bardziej dojrzałe. Czas spędzony w Warszawie pozwolił też na chwile wyciszenia i pogłębienie duchowości. Niewątpliwie był to czas błogosławiony – dzieli się kapłan pochodzący z archidiecezji częstochowskiej.

Nafurahi kukuona

Przedpołudnie w CFM to najczęściej nauka języków. W czterech grupach językowych (angielski, francuski, hiszpański i rosyjski) wielu naukę rozpoczęło od „zera”. – Nie umiałem hiszpańskiego i początek był ciężki – wyznaje ks. Przemysław Skupień z diecezji gliwickiej przygotowujący się do wyjazdu do Boliwii. – Jednak teraz, po czterech miesiącach dużo już rozumiem, coraz lepiej czytam i wiele rzeczy potrafię też powiedzieć. Kilka godzin dziennie nauki, plus konwersatoria to spory wysiłek, ale efekty widać – uśmiecha się ks. Przemek i dodaje głośno się śmiejąc:  – Ale wiele jeszcze przede mną. Oj, wiele!

grupa jęz.hiszpańskiego

Kilka osób, oprócz podstawowych języków uczy się również arabskiego, suahili czy gruzińskiego. – W rozmowach misjonarze podkreślają jak ważne jest, gdy misjonarz mówi w ich plemiennym języku. Nie traktują wtedy „białego” jak kolonizatora, ale bardziej jako „swojego”. Dlatego zdecydowała się na naukę suahili – mówi elżbietanka s. Monika Nowicka, która wybiera się do Tanzanii. – Umiem już podstawowe zwroty. Nafurahi kukuona znaczy „cieszę się, że cię widzę” – śmieje się siostra. S. Monika znalazła również czas, by zrobić kurs prawa jazdy: – Gdy zimą jeżdżę po zatłoczonych ulicach Warszawy śmieję się w duchu, gdy pomyślę, że „prawko” potrzebuję, by jeździć bezdrożami gorącej Afryki.

Również najstarszy z tegorocznej grupy, 55-letni albertyn br. Euzebiusz Dyduch, przygotowujący się do objęcia placówki w Pakistanie mówi, że „szału nie ma” jeśli chodzi o postępy w angielskim. – Radzę sobie jak umiem. Wiem, że język jest niezbędny, jednak liczą się też i inne rzeczy: świadectwo wiary – zwłaszcza, że jadę do kraju w większości muzułmańskiego, otwartość na potrzeby drugiego człowieka czy świadomość, że wyjeżdżam nie dla siebie, ale Pan Bóg chce mnie tam, bym innym o Nim mówił. To uczy pokory, ale i zaufania Bogu – mówi zakonnik. – Wiem, że wyjeżdżając nie będę gotowy w stu procentach, ale i język, jak i wykłady z misjologii są ważne, więc się uczę. Im więcej się wie praktycznych rzeczy, tym lepiej – dodaje.

Misyjne drogi

rok formacyjny 2013/2014

Różne były drogi poszczególnych osób do Centrum Formacji Misyjnej i w kolejnej perspektywie na misje. Brat Euzebiusz Dyduch odpowiedział na prośbę przełożonych, by otworzyć nową placówkę – dom pomocy dla ludzi z ulicy w Karaczi, s. Monika Nowicka już z myślą o misjach wstąpiła do zakonu, a ks. Przemysław Skupień jedzie zachęcony przez kolegę-księdza. Nieco „niechcący” do Afryki chce jechać Justyna Brzezińska z Gliwic. – Jeszcze nie tak dawno w ogóle nie myślałam o misjach. Jednak w pewnym momencie ktoś zaproponował mi wyjazd jako wolontariuszka do Ghany. Więc pojechałam! – śmieje się Justyna. – Przez dwa miesiące pracowałam z dziećmi w szkole… I tam na serio zaczęłam myśleć, by wyjechać na dłużej. Jeszcze nie wiem, gdzie ostatecznie trafię. Chciałabym do Republiki Środkowej Afryki, ale tam teraz niebezpiecznie, więc czekam na decyzję – dodaje poważniejąc. – Afryka i tamtejsi ludzie są niesamowicie otwarci i radośni, potrafią dzielić się tym „niczym”, co mają. Pamiętam Tomasa, Glorię czy Filemona... Przed oczami mam dziewczynkę, która cukierka „krówkę” dzieliła na osiem części, by podzielić się z innymi. Pamiętam też Petera, którego uczyłam mówić „proszę” zamiast „daj”. Chcę wrócić do Afryki! Ale, by było to możliwe „na dłużej” muszę być dobrze przygotowana. Te miesiące w Centrum to takie moje dojrzewanie w relacji z Panem Bogiem i budowanie więzi z ludźmi. To ważny dla mnie czas! – mówi z błyskiem w oku świecka misjonarka.

ks.Witold Lesner


Znajdź nas


Komisja Episkopatu Polski
ds. Misji


ul. Byszewska 1
skr. poczt. 112
03-729 Warszawa 4

tel. +48 22 679 32 35
km@misje.pl

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
126 0.11578702926636