10 paź

Wspólnota chrześcijańska w Tandale

List o. Tomasza Podrazika z Tanzanii

Nazywam się O. Tomasz Podrazik. Należę do Zgromadzenia Misjonarzy Afryki. Od ponad roku pracuję w jednej z najuboższych dzielnic dużego afrykańskiego miasta – w Dar es Salaam w Tanzanii. Jest to moja pierwsza nominacja po święceniach kapłańskich, ale nie mój pierwszy pobyt w Afryce, gdyż siedem z dziesięciu lat formacji spędziłem w różnych krajach Afryki: Zambii, Tanzanii oraz RPA. Nie będę opisywał miejsca, ani projektów bo te opisy znajdują się już na moim blogu, do którego link podaję pod artykułem.

Starzy misjonarze z naszego zgromadzenia, zwykli byli mówić że przez pierwszy rok pobytu na misyjnej placówce należy się uczyć, przyglądać a jeżeli czegoś się nie rozumie, albo coś wydaję się dziwne, to wtedy można to zapisywać ale absolutnie nie należy próbować niczego zmieniać. Jeżeli wróci się do tych zapisków po roku czasu wtedy zauważy się, że to co dziwiło przed rokiem już nie dziwi. I dopiero wtedy można pozwolić sobie na osobistą inicjatywę, ewentualne ulepszenia czy zmiany.

Kiedy przyjechałem do Tandale nieco ponad rok temu miałem w pamięci te porady i potraktowałem wskazówki starszych misjonarzy bardzo poważnie. Pomimo tego, że był to już mój drugi pobyt w Tanzanii, postanowiłem sobie, że przez pierwszy rok będę pracował, angażował się we wszystko do czego będę przydzielony, słuchał ludzi, obserwował i uczył się. To postanowienie powziąłem pomimo tego, że znalazłem się na parafii oddalonej tylko o około trzy, może cztery kilometry od parafii, na której wcześniej spędziłem dwa lata jeszcze jako kleryk ze Zgromadzenia Misjonarzy Afryki. Mógłbym więc zrezygnować z procesu adaptacji, jako że nie przyjechałem do obcego sobie miejsca, ale nie uczyniłem tego. Podzielę się tutaj tym wszystkim, co na początku pracy w Tandale wydawało mi się dziwnym, a już takim nie jest.

Od samego początku zdawałem sobie sprawę że pomimo niewielkiego dystansu dzielącego obydwie parafie, Tandale bardzo różniło się od miejsca, które wcześniej miałem okazję poznać. Największą różnicę upatrywałem w tym, że populacja chrześcijan była znacznie mniejsza niż ta do jakiej byłem przyzwyczajony, oraz że chrześcijanie żyli w środowisku zdominowanym przez muzułmanów. Gołym okiem było widać że cała miejscowa kultura jest przesiąknięta myśleniem muzułmanów, jakimś niesamowitym rodzajem grzeczności albo uległości wobec bardziej wpływowych członków lokalnej społeczności. Na początku mojego pobytu tutaj rzucało mi się w oczy, że wygląd i sposób ubierania się naszych parafianek nie różni się od ubioru kobiet muzułmańskich. Że wiele spośród naszych parafian to byli ex-muzułmanie albo członkowie rodzin, w których można znaleźć przedstawicieli obu religii.

Każda parafia w Tanzanii jest podzielona na mniejsze okręgi, z których każdy jest podzielony na jeszcze mniejsze jednostki zwane małymi wspólnotami chrześcijańskimi (w języku swahili nazywamy je Jumuiye). Jumuiya powina obejmować około 15 do 20 rodzin, ale przypływ ludności jest tak duży, że często z tych piętnastu rodzin robi się czterdzieści. Gdyby nie moje postanowienie żeby nie podejmować radykalnych decyzji w ciągu pierwszego roku pobytu w Tandale, już dawno zacząłbym naciskać żeby podzielić istniejące Jumuiye na jeszcze mniejsze.

W małych wspólnotach wierni raz w tygodniu spotykają się na wspólnym medytowaniu niedzielnej Ewangelii, dzieleniu się swoją wiarą ale i trudnościami, omawiają sposób w jaki zamierzają realizować program duszpasterski na dany rok, ewentualnie zastanawiają się jak zebrać fundusze na rekolekcje, seminarium lub inne wspólne przedsięwzięcia. W miarę możliwości starają się pomagać tym spośród swoich członków, którym gorzej się wiedzie, robią listę chorych, którą następnie przekazują przedstawicielom tzw. Grupy Dobrych Samarytanów, a ci z kolei przynoszą ją na parafię, by ksiądz mógł ich odwiedzić i udzielić sakramentów: Spowiedzi, Komunii Świętej, Namaszczenia chorych. Jeżeli są jacyś potrzebujący, którym mała wspólnota nie jest w stanie pomóc, wtedy też tworzą listę takich potrzebujących i dostarczają do parafialnego Caritas. Caritas spotyka się raz w miesiącu. Członkowie Caritasu wspólnie czytają formularze wypełnione przez członków małych wspólnot i zastanawiają się komu pomóc, w jaki sposób ma być udzielona pomoc, czy to musi być pomoc materialna czy wystarczy poszukać członków rodzin tych, którzy o pomoc poprosili i przypomnieć im o ich braciach i siostrach w potrzebie. Często bowiem się zdarza, że ludzie, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, z różnych powodów wstydzą się poprosić o wsparcie członków swoich rodzin. Wtedy Caritas stara się pośredniczyć i nakłonić rodziny naszych parafian do pomocy swoim krewnym. Tego typu pomoc jest zwykle o wiele bardziej skuteczna niż udzielanie jednorazowego zastrzyku gotówki, lub zakupienie worka ryżu. Pomoc nie jest kierowana tylko do chrześcijan, ale do każdego, kto żyje na terenie naszej parafii.

Najczęstszymi problemami, które stanowią wyzwanie dla mieszkańców Tandale jest dostęp do opieki lekarskiej, kupno leków, pomoc w zakupie żywności dla najuboższych, którzy nie mają pracy. Zwykle są to kobiety samotnie wychowujące dzieci albo wdowy. Jest wiele kobiet, które nigdy nie wykonywały pracy zarobkowej i ich utrzymanie całkowicie zależało od męża. Po śmierci męża, albo po oddaleniu żony przez męża takie kobiety zostają zdane na łaskę i niełaskę swoich rodzin lub sąsiadów. Jest to poważny problem. Czasem udaje im się otrząsnąć i rozpocząć pracę na pobliskim bazarze, ale często kończy się to niepowodzeniem. Z tego powodu, nasza parafia prowadzi tzw. Kizito Center, instytucję, która pośredniczy w opłacaniu czesnego za szkoły średnie lub zawodowe dla sierot, lub dzieci z takich rodzin.

Małe wspólnoty chrześcijańskie troszczą się również o to by wszyscy ich członkowie mogli przystępować do sakramentów. Najczęstszą przeszkodą w dostępie do sakramentów jest życie w nieformalnych związkach. Często się zdarza że młodzi ludzie po uzyskaniu zgody swoich rodzin na założenie rodziny po prostu zaczynają wspólnie mieszkać i odkładają zawarcie małżeństwa na później, mając nadzieję, że w przyszłości będą mogli zorganizować huczne przyjęcie weselne. Zwykle właśnie mała wspólnota jest tym miejscem, w którym przypomina się takim osobom o obowiązku zawarcia małżeństwa w Kościele. Z tego powodu przełożonymi małych wspólnot mogą być tylko osoby, które przyjmują sakramenty święte. Choć w praktyce zdarzają się wyjątki. Zdarzają się takie wspólnoty, gdzie jedyne osoby, które posiadły umiejętności czytania i pisania właśnie żyją w niesakramentalnym związku, a jednym z wymogów dopuszczenia kogoś do bycia przełożonym są właśnie te umiejętności. Jeżeli jednak kandydaci na przełożonych małych wspólnot wyrażają gotowość do zawarcia małżeństwa w niedalekiej przyszłości, to pozwalamy im na kandydowanie w wyborach na przełożonych. Ponieważ analfabetyzm wciąż jest poważnym problemem na parafii prowadzone są kursy czytania i pisania, w których każdy chętny może uczestniczyć. Jednakże mimo usilnych starań ze strony małych wspólnot, te kursy nie cieszą się dużą popularnością.

Rolą małych wspólnot jest również przypominanie rodzicom o konieczności zapisywania swoich dzieci na katechezy przygotowujące do chrztu, pierwszej komunii, bierzmowania. Wciąż zdarzają się jednak rodzice, którzy bagatelizują obowiązek dbania o religijne przygotowanie swoich dzieci. Często dochodzą do nas sygnały z małych wspólnot o dwudziestolatkach, którzy byli ochrzczeni jako dzieci, ale np. nigdy nie przystąpili do pierwszej komunii. W Polsce jest inaczej ponieważ katecheza jest w szkole i katechiści mają dostęp do listy całego rocznika dzieci. U nas, musimy opierać się na informacjach z małych wspólnot.

Podczas tego ponad rocznego pobytu w Tandale, starałem się zapisywać większość z moich spostrzeżeń. I rzeczywiście, mogę powiedzieć, że to co mnie dziwiło rok temu już mnie prawie nie dziwi. To co aktualnie zwraca moją uwagę to to, że system małych wspólnot chrześcijańskich, o który oparte jest duszpasterstwo tutaj wydaje się przynosić o wiele lepsze efekty w środowisku, w którym chrześcijanie stanowią mniejszość. Te efekty najbardziej widoczne są w pracy z wiernymi w miejscu ich zamieszkania, czyli w małych wspólnotach chrześcijańskich.

 o. Tomasz Podrazik MAfr

 

Więcej na blogu: http://otomektanzania.blogspot.com/

Jeżeli chcesz wspomóc działalność misyjną o. Tomasza możesz przekazać dowolną ofiarę pieniężną na konto: 

BGZ 68 2030 0045 1110 0000 0050 6870

z dopiskiem O. Tomasz – Parafia w Tandale

 


Znajdź nas


Komisja Episkopatu Polski
ds. Misji


ul. Byszewska 1
skr. poczt. 112
03-729 Warszawa 4

tel. +48 22 679 32 35
km@misje.pl

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
126 0.11156296730042