23 gru

Kolędnicy Misyjni w tym roku w innych formach – rozmowa z ks. Będzińskim

Ze względu na epidemię koronawirusa, tylko w niektórych miejscach w Polsce, domy wiernych odwiedzą mali Kolędnicy Misyjni. Jak podkreśla ks. dr Maciej Będziński z Papieskich Dzieł Misyjnych, w wielu parafiach dzieci będą przedstawiać swoją tradycyjną scenkę po niedzielnych Mszach św. od 26 grudnia do 6 stycznia. Kolędników Misyjnych można również wesprzeć zdalnie, poprzez witrynę katolikwspiera.pl. Tegoroczne datki przeznaczone będą na pomoc i ewangelizację maasajskich dzieci.

Anna Rasińska (KAI): Od prawie 30 lat w okolicach świąt Bożego Narodzenia wyruszają Misyjni Kolędnicy, aby nieść bożonarodzeniową radość i prosić o pomoc dla dzieci w krajach misyjnych. Jak w tym nietypowym czasie pandemii będzie wyglądała ta inicjatywa?

- Ks. dr Maciej Będziński (Papieskie Dzieła Misyjne): Od początku epidemii wiele aspektów naszej działalności zostało przeniesionych do internetu. Publikujemy wiele materiałów na naszej witrynie. Podobnie jest z Kolędnikami Misyjnymi. Inicjatywa ta była już przygotowana rok wcześniej, dokonaliśmy wyboru do kogo trafi pomoc, zostały przygotowane materiały, których kolportaż rozpoczął się odpowiednio wcześniej, by katecheci mogli z nich skorzystać. W tym roku wysyłamy je na dwa sposoby – tradycyjnie i online.

W większości miejsc kolędnicy nie będą chodzi od domu do domu. Będą występowali po niedzielnych Mszach św. od 26 grudnia do 6 stycznia. W niektórych miejscach tradycyjna scenka będzie wystawiana przez dzieci przed kościołem. W tegoroczne przedstawienie wkomponowana jest postać maasajskiego dziecka, które też opowiada nieco o ich sytuacji i potrzebach, a przede wszystkim o tej pierwszej potrzebie - ewangelizacji.

Są też miejscowości, w których mieszkańcy nie wyobrażają sobie żeby nie było wizyty Kolędników Misyjnych, dlatego odbędą się one w sposób tradycyjny – dzieci odwiedzą parafian, przedstawią scenkę. Po wspólnym odśpiewaniu kolędy i pożegnaniu z rodziną, zostawią pamiątkę w postaci plastra miodu, by przypominał o tamtejszej rzeczywistości. To nawiązanie do maasajskiego pozdrowienia, które brzmi: „Miodu i mleka”, co oznacza życzenie wszelkiej obfitości.

KAI: Czego najbardziej brakuje małym Maasajom?

- Co prawda prawdziwy Maasaj to człowiek szczęśliwy, tam gdzie są jego owce, gdzie czuje się wolny, nieskrępowany... To lud koczowniczy, któremu niczego nie braknie. Dzieci maasajskie dotknięte są problemem braku ewangelizacji. Są to wioski dopiero odkrywane przez misjonarzy, pierwsza ewangelizacja, mówienie o Chrystusie, przekładanie na język maa Ewangelii i modlitw.

Dzieciom brakuje też dostępu do edukacji, bardzo trudno zdobyć im wykształcenie i pozycję społeczną, mówią w swoim, odrębnym języku. Często brakuje też dostępu do czystej wody, medycyny nowoczesnej... To lud wędrujący, który chce zrobić wszystko, by nie oddać swojej wolności, często wędruje ze swoimi stadami, przemieszcza się w poszukiwaniu wody i żyznej gleby z trawą dla zwierząt. Pora deszczowa i sucha wyznaczają rytm życia i pracy tych ludzi, a dzieci maasajskie są jak wszędzie bogactwem i błogosławieństwem, dlatego trzeba się o nie zatroszczyć.

KAI: Maasajowie zamieszkują obszary Kenii i Tanzanii, jak na tamtych terenach wygląda sytuacja epidemiczna?

- Choć rzadko publikowane są dane na ten temat, problem związany z koronawirusem jest tam obecny. Trudno mówić o konkretnych liczbach. Misjonarze, z którymi mam kontakt mówią, że choroba jest tam obecna, ale państwo nie jest w stanie pomóc swojej ludności. Kenia, Tanzania, to kraje kilka razy większe od Polski. Wszystko odbywa się się w obrębie wioski czy domostwa. Plusem jest fakt, że występuje tam naturalna izolacja. Jeden pasterz ze swoim domostwem, zwierzętami i pastwiskami, musi być oddalony od drugiego. Spotykają się oni jednak na różnego rodzaju targowiskach, gdzie można zarazić się wirusem.

KAI: W tym roku można również wpłacić datki poprzez stronę katolikwspiera.pl, zbiórka już ruszyła, a do kiedy będzie można ją wesprzeć?

- To jedna z form pomocy. Zbiórka trwa do 11 stycznia i jest dostępna pod adresem: https://www.katolikwspiera.pl/pomoz-masajskim-dzieciom.html 

Mamy też datki indywidualne od zaprzyjaźnionych darczyńców. Bardzo ważne by promować tę akcję. Dzięki temu wiele osób dowiaduje się jak wiele jest jeszcze miejsc na świecie, gdzie Chrystus nie jest znany. Dlatego za wszelkie dobro jesteśmy wdzięczni. Razem potrafimy stworzyć „fabrykę dobra” dla Kościoła. Pokazać, że nie jesteśmy tylko zapleczem modlitewnym czy materialnym, ale faktycznie uczestniczymy w pełni w tym dziele ewangelizacyjnym. Każdy katolik jest ochrzczony i posłany by ewangelizować.

Papieskie Dzieła Misyjne nie ustają w swoich staraniach. Teraz rozpoczyna się akcja Kolędnicy Misyjni, wcześniej trwała akcja pomocy klerykom misyjnym - ADOMIS, przed nią Niedziela Misyjna... Podobnych inicjatyw jest bardzo dużo. Pokazują one żywotność Kościoła.

KAI: Czy Polacy na ogół chętnie wspierają Kolędników Misyjnych?

- W normalnych warunkach jest to z reguły kwota 1,5 mln zł. Myślę, że to dosyć dużo. W tym roku na pewno zbierzemy mniej, ale przychylność wobec akcji jest ogromna.

Temat misji jest zawsze tematem żywym, pozytywnym, intrygującym. My Polacy mamy swoje ikony życia misyjnego, jak Jan Beyzym, Wanda Błońska, misjonarz o. Marian Żelazek czy Jan Paweł II nazywany Papieżem-Misjonarzem. Na słowo „misje” otwierają się serca, urzędy, domy, także portfele i ludzie bardzo chętnie nas wspierają. W tej konkretnej akcji, w Kolędnikach Misyjnych, biorą udział tysiące dzieci, które dzięki swojemu zaangażowaniu ewangelizują też swoje rodziny. Są też nasi znakomici katecheci, animatorzy. To cała 30-letnia tradycja, obecna nie tylko w Polsce.

Cieszy fakt, że są wierni, którzy lubią manifestować swoją przynależność do Kościoła, do narodu, do tradycji, stąd Kolędnicy, Orszaki i bale świętych, podobne akcje katolickie, które pokazują, zaangażowanie świeckich i żywotność Kościoła, jego piękno.

***

Inicjatywie Kolędników Misyjnych patronuje polski Sekretariat Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci, które trafiło do Polski w roku 1858. Działalność Dzieła przerwał wybuch II wojny światowej. Nie wznowiono jej po zakończeniu działań wojennych ze względu na trudną sytuację w kraju, a w roku 1949 władze komunistyczne zakazały działalności wszystkim organizacjom i stowarzyszeniom katolickim. Sytuacja zmieniła się dopiero w latach siedemdziesiątych, po Soborze Watykańskim II.

Dynamiczny rozwój Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci nastąpił w Polsce w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, czego zewnętrznym wyrazem były dwa krajowe kongresy misyjne dla dzieci – w 1995 i 1998 roku – oraz liczne kongresy diecezjalne.

*Maasaj to ktoś, kto mówi językiem maa, stąd na wniosek pracujących tam misjonarzy podwajamy literkę „aa”.

Anna Rasińska / Warszawa


Znajdź nas


Komisja Episkopatu Polski
ds. Misji


ul. Byszewska 1
skr. poczt. 112
03-729 Warszawa 4

tel. +48 22 679 32 35
[email protected]

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
122 0.14296388626099